Ponadseksualność w masażu tantrycznym – spojrzenie poza jednotorowość

Kiedy mówię ludziom, że prowadzę kursy tantrycznej pracy z ciałem, najczęściej widzę jedną z dwóch reakcji. Pierwsza to lekkie skrępowanie, wzdrygnięcie, chęć szybkiej zmiany tematu. Druga – błysk w oku, […]

Kiedy mówię ludziom, że prowadzę kursy tantrycznej pracy z ciałem, najczęściej widzę jedną z dwóch reakcji. Pierwsza to lekkie skrępowanie, wzdrygnięcie, chęć szybkiej zmiany tematu. Druga – błysk w oku, rodzaj podniecenia, oczekiwanie na coś stricte erotycznego. Obie te reakcje pokazują to samo: fundamentalne niezrozumienie tego, czym naprawdę jest ta praca.

Niedawno rozmawiałem z kobietą, która dzwoniła, pytając o kurs masażu tantrycznego. Zapytała wprost: „Czy to jest ten masaż, którego naucza większość? Ten, który zmierza do seksualności?”

Odpowiedziałem, że dziwię się, bo nasze podejście jest zupełnie inne. Oczywiście nie wypieramy się tematu seksualności – obejmujemy go, pracujemy z nim, gdy się pojawia. Ale spojrzenie jednokierunkowe zabiera możliwość szerszego widzenia tego, czym faktycznie się zajmujemy.

Dlaczego „tantryczny” równa się „seksualny”?

Skąd w ogóle bierze się to przekonanie? Dlaczego większość ludzi słysząc „masaż tantryczny” od razu myśli o seksie, orgazmach, podnieceniu?

Część odpowiedzialności leży po stronie tych, którzy faktycznie prowadzą tego typu działalność głównie jako masaże erotyczne, stawiając znak równości między tantryzmem a zaspokojeniem seksualnym. Ale to nie jedyny czynnik.

W samym opisie naszej pracy pojawiają się słowa-klucze, które wprawiają ludzi w zakłopotanie: praca z nagim ciałem, dotyk intymnych stref, energia seksualna, praca ze strefą genitalną. Te słowa uruchamiają całą gamę skojarzeń, lęków, ale także oczekiwań.

Dodajmy do tego kulturę, która seksualność traktuje jako temat tabu albo jako coś do szybkiego rozładowania – i mamy przepis na pełne nieporozumienie.

Człowiek jako istota wielowymiarowa

Tak jak w życiu nie spędzamy całego czasu w łóżku uprawiając seks – chodzimy do pracy, zarabiamy pieniądze, opiekujemy się bliskimi, tworzymy, relaksujemy się – tak samo w tantrycznej pracy z ciałem nie ukierunkowujemy się wyłącznie na seksualność czy orgazmy, choćby energetyczne.

Człowiek składa się z wielu wymiarów. Jesteśmy istotami fizycznymi, emocjonalnymi, duchowymi, energetycznymi. Praca tantryczna obejmuje tę całość. To raczej rodzaj terapii kontaktu ze sobą przez ciało – dotarcia do różnych aspektów własnej osobowości, a nie tylko rozładowania napięcia czy spełnienia.

Porównałbym to bardziej do laboratorium dotyku. To określenie pojawiło się u nas spontanicznie podczas jednego z ostatnich warsztatów i idealnie oddaje istotę tej pracy.

Czym jest ponadseksualność?

Ponadseksualność to spojrzenie na tantrycką pracę z ciałem jako coś znacznie szerszego niż sama seksualność. To objęcie wszystkich warstw ludzkiego doświadczenia, gdzie seksualność jest jednym z wielu wątków, nie celem samym w sobie.

W trakcie sesji czy warsztatu pracujemy z tym, co się pojawia. Może to być:

  • Głęboko zamrożone napięcie w ciele
  • Stłumione emocje, które nie mogły wybrzmieć
  • Trauma zapisana w tkankach
  • Blokady energetyczne
  • Odcięcie od własnej zmysłowości
  • Potrzeba bycia widzianym, przyjętym, zaopiekowanym
  • Eksploracja granic i bezpieczeństwa
  • Odkrywanie własnej mocy i autentyczności

Czy podczas tej pracy pojawia się seksualność? Oczywiście, że tak. Czy pracujemy ze strefą genitalną? Tak, za zgodą osoby i gdy jest na to gotowa. Ale to nie jest cel – to jeden z obszarów, z którymi można pracować, jeśli służy to głębszemu procesowi.

Narzędzia wykraczające poza masaż

Nazywam to tantryczną pracą z ciałem, nie masażem tantrycznym, bo masowanie to tylko jeden z elementów. W naszej praktyce stosujemy:

  • Pracę z oddechem i energią
  • Ruchy bierne – poruszanie ciałem odbiorcy
  • Taniec z ciałem
  • Samoistny ruch, do którego zachęcamy
  • Trzymanie przestrzeni dla emocji i doświadczeń
  • Pracę z głosem i dźwiękiem
  • Uważność i pełną obecność
  • Medytację w ruchu
  • Współgranie z tym, co pojawia się w ciele

To nie jest technika do osiągnięcia konkretnego efektu. To proces odkrywania siebie, uwalniania tego, co stłumione, pozwalania ciału mówić własnym językiem.

Każda sesja to laboratorium

Fascynujące w tej pracy jest to, że nigdy nie wiemy, dokąd zajdziemy z daną osobą, ani gdzie się zatrzymamy. Mamy narzędzia, ale to, co się wydarzy, zależy od tego, co przyniesie w sobie osoba, jaki temat chce w niej wybrzmieć.

Podczas naszych kursów i warsztatów, nawet gdy ludzie przychodzą jedynie się uczyć technik, dzieje się coś znacznie głębszego. Uczestnicy mówią o doświadczeniach, które trudno ująć w słowa – o poczuciu przywrócenia kontaktu ze sobą, o uwolnieniu czegoś, co od lat było zamknięte, o zrozumieniu własnego ciała na nowym poziomie.

I to nawet nie są profesjonalne sesje – to ćwiczenia kursowe. A już zadziewa się tak wiele.

Ten sam warsztat zawsze inny

Można prowadzić warsztat o tym samym temacie, z tym samym programem, ale dzień, w którym się odbywa, miesiąc, moment, ludzie, którzy go współtworzą – to wszystko tworzy zupełnie inną jakość doświadczenia.

Można przyjeżdżać na jeden warsztat co roku czy nawet co miesiąc i za każdym razem doświadczać czegoś zupełnie innego. Bo energia grupy jest inna. Nasza własna energia jest inna. To, co domaga się wybrzmienia, jest inne.

Dlatego ta praca się nie nudzi, dlatego jest fascynująca. Mimo że narzędzia są podobne, mimo że ewoluują wraz z naszym doświadczeniem i pojemnością grupy – każda sytuacja jest unikalna.

Uważność zamiast ukierunkowania

Nie ukierunkowujemy tej pracy na osiągnięcie czegoś konkretnego. Jest kierunek, który chcemy nadać warsztatowi, ale przyjmujemy ludzi z tym, z czym przychodzą. Jesteśmy uważni na to, czego domaga się praca w danym momencie.

Pracujemy z tym, co przychodzi w darze przy okazji danego warsztatu, danej sesji. I to właśnie pokazuje coraz ciekawsze wątki w naszej wspólnej pracy.

Mówi się, że dostajesz tyle, na ile jesteś gotowy. I to prawda.

Zaproszenie do szerszego spojrzenia

Jeśli dotychczas postrzegałeś masaż tantryczny jako coś stricte seksualnego – rozumiem, skąd to się bierze. Ale zapraszam do spojrzenia ponadseksualnego.

To nie oznacza, że wykluczamy seksualność czy zabieramy ją ze sobą. Oznacza, że nie skupiamy się tylko na niej. Skupiamy się na życiu, na tym co jest, na tym, co ma potrzebę wybrzmieć.

Jednotorowość spłaszcza tę pracę. Zamyka ją w wąskich ramach, pozbawiając głębi i wielowymiarowości, która jest jej istotą.

Jeśli czegoś naprawdę nie doświadczyłeś, przyjedź, zobacz, przekonaj się sam. Wtedy może będziesz miał własne wnioski, własne uwagi. Ale dopóki patrzysz tylko przez pryzmat jednej możliwej interpretacji, tracisz widok na całe bogactwo, które ta praca w sobie niesie.

Stworzyliśmy nawet specjalny warsztat weekendowy „Smak Tantry” – dla zupełnie początkujących, dla osób, które się obawiają, dla tych, którzy mają w głowach to jednotorowe, jednowątkowe, jednokierunkowe postrzeganie. To zaproszenie do poznania prawdziwej natury tej pracy.

Bo naprawdę – to nie o to chodzi, o co większość myśli. To o znacznie, znacznie więcej.

Autor: Nasrudin

Autor: Nasrudin

Członek zespołu redakcyjnego Piotra Blue. Pasjonuje się holistycznym rozwojem i świadomą komunikacją, pomagając w tworzeniu wartościowych i inspirujących treści.

Najbliższe Szkolenia i Kursy

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

newsletter kobieta

Zapisz się do Newslettera

Bądź na bierząco z aktualnymi informacjami na temat kursów, aktualnymi artykułami oraz podcastami.

You have Successfully Subscribed!